Podróże w czasie i przestrzeni czyli świat w miniaturze i park dinozaurów.

Mamy w tym roku wyjątkowo deszczowy i zimny maj, jednak czasami bywają cieplejsze i słoneczne dni. Tak też było w drugi majowy weekend, pomimo całego pochmurnego i bardzo zimnego tygodnia, w sobotę wybraliśmy się na wycieczkę i pogoda dopisała :)




Gdzie byliśmy? Pojechaliśmy w miejsce, gdzie można w dwie godziny zobaczyć cały świat a przynajmniej najciekawsze budowle, jakie na świecie zbudowano :) Pojechaliśmy do niewielkiego Inwałdu położonego między Oświęcimiem a Wadowicami, do Parku Miniatur. Zostawiamy samochód na bezpłatnym parkingu i idziemy do wejścia. W kasie kupujemy bilety - normalny 19zł, ulgowy 15zł, dzieci do 4lat gratis.

Spacerujemy wśród najbardziej znanych budowli z całego świata, oglądamy m.in.: Operę w Sidney, Świątynię Akropolu, Koloseum, Krzywą Wieżę w Pizie, Bazylikę św. Piotra, Statuę Wolności, Mur Chiński, Wieżę Eiffla, Łuk Triumfalny, Big Bena, Sfinks, Biały Dom. Większość budynków jest w skali 1:25, wyjątkiem jest Bazylika św. Piotra wraz z kolumnadą - 1:15 oraz kompleks budynków z Placu św. Marka w Wenecji - 1:10. Chłopcom najbardziej podoba się zabytkowy dworzec w Czeskim Cieszynie, dookoła którego jeżdżą pociągi :)


Następnie idziemy do Zielonego Labiryntu, dzieci chwilę błądzą krętymi korytarzami pomiędzy żywopłotami, my możemy obserwować nasze pociechy z tarasu widokowego, niestety nie udaje im się znaleźć drogi do wyjścia i wychodzą drogą, którą weszli. W cenie biletu jest wiele atrakcji Małego Lunaparku: jazda na Autoscooterze, przejażdżka na Kole Młyńskim, podróż na Piracie (to dla starszych) oraz dla najmłodszych - kolejka elektryczna Farma, dziecięca karuzela, małpi gaj. Korzystamy z niektórych atrakcji i wydaje nam się, że zobaczyliśmy już wszystko, więc ruszamy do wyjścia. Wychodząc dzieci na pamiątkę biorą ulotkę z mapą parku i w samochodzie odkrywamy, że przegapiliśmy całą "polską" część parku... Zresztą o tym z Łukaszem rozmawialiśmy, że szkoda, że nie ma tu naszych zabytków... Nie wiemy jak to się stało, że to przegapiliśmy, może z powodu budowy (park cały czas się powiększa) w tamtej części, która chyba zasłaniała część parku z polskim budowlami...
Podsumowując park nam się podobał, budowli jest sporo, niestety są one zbyt blisko siebie i w dni, kiedy jest więcej zwiedzających (podczas naszej wizyty nie było zbyt dużo ludzi) może być dość ciasno. Dużym plusem jest to, że większość atrakcji Lunaparku jest w cenie biletu :)

Z Inwałdu jedziemy do Zatoru (zaledwie 20km.), teraz przyszedł czas na podróż w czasie, przyjechaliśmy, bowiem do DinoZatorlandu. Wprawdzie niedawno powstał tuż obok Parku Miniatur mały park dinozaurów, my jednak tam nie wchodziliśmy mając w planach wizytę w Zatorze. Oczywiście zaczynamy od kasy: bilet normalny - 18zł, ulgowy 14zł, dzieci do lat 3 - bezpłatnie. Między kasą a wejściem do parku dinozaurów jest część rozrywkowo-gastronomiczna. Pokonujemy ją szybko i już za moment stajemy twarzą w twarz z groźnymi gadami. Dinozaury w większości się poruszając i groźnie ryczą, Kajtul trochę się ich boi. Zresztą nic dziwnego, bo niektóre z nich na prawdę robią duże wrażenie. My z Łukaszem jesteśmy miło zaskoczeni, park bardzo nam się podoba, jakoś nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak fajnie :) Przy każdym gadzie jest tablica informacyjna na temat danego dinozaura, spacerujemy w większości po drewnianych mostach, teren jest mocno zadrzewiony. W trakcie wędrówki po parku zwiedzamy muzeum szkieletów i skamieniałości (wstęp w cenie biletu do parku). W sumie trudno mi w tej chwili powiedzieć ile czasu zajął nam spacer wśród prehistorycznych stworów...




Po przejściu całej ścieżki wśród dinozaurów wracamy do strefy rozrywkowo-gastronomicznej i idziemy coś zjeść. Jest tu spory bar z fast-foodami, jedzenie średnie, ale da się zjeść ;) Następnie robimy krótką rundkę pomiędzy atrakcjami lunaparku, w przeciwieństwie do Inwałdu większość rzeczy jest dodatkowo płatna (i to nie mało...), do tego jest tu bardzo tłoczno i głośno. Szybko, więc ewakuujemy się do samochodu.
Podsumowując oba parki są bardzo ciekawe, na pewno atrakcyjniejsze dla dzieci są dinozaury, ale warto zobaczyć oba, szczególnie, że położone są tak blisko siebie :)
Ruszamy w drogę powrotną do domu, ale okazuje się, że to nie koniec dzisiejszych atrakcji. Po drodze, przejeżdżając przez wieś Babice, dostrzegamy jurajski zamek stojący na wzgórzu. Zostawiamy samochód na parking i wędrujemy do zamku Lipowiec, który został wzniesiony pod koniec XIIIw. Ja zadowalam się obejrzeniem jedynie zewnętrznego dziedzińca - jestem już trochę zmęczona dzisiejszym dniem. Reszta wchodzi do środka (wstęp płatny - 5zł i 3zł), niestety wejście na wieże oraz na część II piętra zamku jest obecnie niemożliwe. Aparat zostawiliśmy w samochodzie, więc nie mam zdjęć zamku. Wracamy na parking i jedziemy do domu. W Babicach można jeszcze zobaczyć skansen (ponoć ciekawy), my jednak nie mamy już na to ani czasu ani ochoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz